Otwórz oczy

Otwórz oczy

16.04.2016r.

Nie wiem od czego zacząć, nigdy nie prowadziłem czegoś takiego. Dobra, to na wstępie, to jest dziennik, który kazał prowadzić mi mój psychiatra Pani Wąpierz. Za cholerę nie wiem jak ma na imię. Podobno ten notatnik ma mi pomóc w walce z lękami. Cenna rada… nigdy nie odwiedzaj babci która mieszka sama w rozklekotanym domu w głębi lasu a już na pewno nie pij żadnych „wywarów” którymi łaskawie Cię uraczy. Od trzech tygodni mam halucynacje i widzę różne dziwne stwory. Babcia powiedziała że to „otworzy mi oczy”, a jedyne co mi otwiera to pokój bez klamek jak na razie. Hmmm… mam tu zapisywać wszystkie dziwne rzeczy a skoro na razie nic się nie dzieje to dobranoc pamiętniczku… jakie to głupie.

 

17.04.2016r.

Kolejne halucynacje nie dają mi spokoju, oprócz omamów wzrokowych mam jeszcze omamy słuchowe. Słyszę i widzę małe biegające ludziki przed domem albo jakieś stwory w lesie które szybko znikają. Nie wiem co dała mi moja babka, ale więcej tego nie tknę.

 

18.04.2016r.

Jest godzina 3:45 i obudził mnie 15 minut temu jakiś hałas… zamknąłem drzwi na klucz i próbuję dodzwonić się do rodziców, którzy śpią na drugim końcu domu. To coś brzmi jak małe zwierzątka albo dzieci. I mogę przysiąc biega za drzwiami od pokoju.

Minęło jakieś 20 minut od ostatniego szmeru jaki słyszałem… jestem strasznie wycieńczony.

Jutro mam iść odwiedzić znów babcie, z polecenia pani psychiatry. „Proszę o upewnienie się co do trunku który pan spożył”, no to pójdę. Może faktycznie po prostu mi odbija?

Jest 18:20 właśnie wróciłem od tej starej wariatki. Powiedziała mi że jestem wybrańcem że to ja mam przebudzić „Zernoboka” czy jakoś tak, tylko muszę „otworzyć oczy” i siłą wpoiła we mnie kolejną porcję jej „magicznego” wywaru. Ale zanim zaczęła świrować ukradłem książkę, którą nazywała bestiariuszem. Nie pozwoliła mi jej dotykać więc jak poszła zrobić napój to schowałem książkę do plecaka.

Opowiedziałem o tym co widziałem nad ranem i stwierdziła że to pewnie Bożątka czy jakoś tak, przyszły do mnie mnie postraszyć. I gdzie do cholery są moi rodzice? Od rana ich nie widziałem a musimy zgłosić napaść, ta stara wariatka powinna siedzieć w psychiatryku… a jak tak dalej pójdzie to Ja tam trafię.

 

19.04.2016r.

To przeraża mnie coraz bardziej… nie mogę się dodzwonić do rodziców a od wczoraj ich nie widziałem. Policja powiedziała mi ze mam zgłosić zaginięcie jutro i jeszcze dziś przeczekać, na domiar złego wróciły mi halucynacje tym razem za oknem od strony lasu widziałem…. starego mężczyznę któremu zamiast włosów rosły…. gałęzie z liśćmi . Patrzył na mnie.

Dobra w tym bestiariuszu od babci znalazłem coś ciekawego tylko mi się fakty nie zgadzają. Powiedziała mi że te dzieciaczki co mi biegały pod drzwiami to Bożątka które miały mnie postraszyć ale w bestiariuszu jest napisane że za miskę mleka z chlebem będą bronić mnie przed złymi duchami. Cholera… jest ze mną tak źle że zaczynam w to wierzyć. A ten dziadek w lesie to podobno Leszy…strażnik puszczy i kniei… tylko co on robił w tym małym lesie obok domu?

Rodziców nadal nie ma… Ja mam halucynacje i przeczytałem cały bestiariusz… Jedyne co wiem to zmieniam psychiatrę… w zaistniałej sytuacji pani WĄPIERZ nie jest godna zaufania według bestiariusza jest już dawno martwa i pije ludzką krew. Jednak najstraszniejszą rzeczą jaką znalazłem to wiadomość o „Zernboku” którego miałem przebudzić… chodziło o „Zcernebocha” czyli Czarnoboga … miałem zbudzić samego diabła słowiańskiego.

Piszę ten dziennik tylko po to żeby nie postradać zmysłów.

 

20.04.2016r.

Z samego rana zadzwoniłem na policje… zaczynają szukać moich rodziców. Wspomniałem też o babci więc wysłali tam patrol. Widzę coraz więcej dziwnych rzeczy wokół domu. I chyba wiem co zrobił ten napój babci… miał otworzyć mi oczy na to wszystko… teraz widzę słowiańskie demony.

Jest 20:30… przyjechała policja nie znaleźli rodziców i nie mogą znaleźć chatki w lesie a jeden z policjantów który wrócił z tamtego patrolu zeznał ze jego partnera porwał w głąb lasu jakiś starszy mężczyzna który miał mnóstwo liści we włosach. Czyli Jestem w dupie. Nie ma moich rodziców a dom babci magicznie znika i przy okazji coś porywa policjanta. Dobrze wiedzieć że nie tylko Ja świruję.

 

21.04.2016r.

Podobno policjant się odnalazł… ale kompletne z niego warzywo. Po rodzicach brak jakiegokolwiek śladu. A Ja zostałem sam bo nie ma w okolicy żadnej rodziny.

W wiadomościach podają że jutro ma być okropna burza podczas pełni. Może Babcia przyzwała sobie Peruna do towarzystwa… nie to nie najlepszy moment na zarty. Zważywszy na to że strasznie boli mnie głowa i jestem senny jak to pisze.

 

22.04.2016r.

Wczoraj zasnąłem około 18:20 i obudziłem się dziś o 16:05… jeszcze nigdy tyle nie spałem.

Muszę przeglądnąć bestiariusz jeszcze raz.

Cholera… w okładce ze skóry była ukryta kieszonka… a w środku jakiś manuskrypt… tylko w nieznanym języku… w ogóle pismo było jakieś dziwne. Nie wiem co to może znaczyć a nie mogę sprawdzić w internecie bo nie ma prądu i muszę robić notatki przy świeczce. Burza się rozpoczęła.

Ktoś dobija się do frontowych drzwi. To panie Wąpierz… muszę uciekać mam wrażenie że chce mnie zabrać do tej staruchy. Jedynym sensownym pomysłem jest ucieczka przez las na komisariat policji. Ale ten Leszy pewnie tam jest. Natomiast jeśli zostanę tutaj… Wąpierz mnie dopadnie…

Spakowałem bestiariusz do plecaka a to są jak na razie moje ostatnie słowa. Zgubiłem gdzieś ten Manuskrypt. Stwierdziłem Że uciekam na komisariat przez las. Jeśli przeżyję to wkrótce coś napisze.

 

*To był ostatni wpis do tego dziennika. A owy manuskrypt w tłumaczeniu na język Polski brzmiał

„By Zcernebocha przyzwać, krew pierwszego i jedynego męskiego potomka który na oczy przejrzał zmieszaj z krwią rodziców jego. A głowy ich na pal nabij i ciała spal w ogniu dodając krwi swej. Wszystko to zrób o północy przy pełni księżyca a swego pana Zcernybocha do świata żywych wprowadzisz a on zrobi to co powinien i nagrodzi sługi jego”*

Kacper Dudczak

Podobne posty:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *