Perun Z1

Perun Z1

Perun Z1

symbol perunaTo odkrycie jest dla nas przełomem. Nowym początkiem, który być może pokaże nam skąd pochodzimy, albo przynajmniej w znacznym stopniu przybliży nas do tej wiedzy. Od dawna nie spisywałem niczego w tym dzienniku, choć powinienem był to robić. Ostatnio tak wiele się wydarzyło…
Rok temu odkryliśmy planetę bliźniaczo podobną do naszej. Zbliżone rozmiary, podobny stosunek lądów do mórz, atmosfera składająca się jak u nas głównie z tlenu, odległość od gwiazdy macierzystej niemalże identyczna. Gdy tylko rozpoczęliśmy szersze badania i pierwsze symulacje, zrozumieliśmy, że musi tam istnieć życie, prawdopodobnie w takiej formie jak na naszej planecie. Wysłane zostały pierwsze sondy. Informacje jakie zdobyliśmy potwierdzały nasze przypuszczenia. Na planecie rozwinęły się inteligentne formy życia, które żyją w zaawansowanych wspólnotach plemiennych. Niektóre z tych wspólnot zdobywają dominację w poszczególnych regionach. Oprócz rozumnych form życia, na planecie Z1 nasza sonda wykryła także mnogość fauny i flory. Wszystkie informacje zebraliśmy z orbity Z1. Grawitacja planety jest zbyt silna, żeby sonda mogła podejść bliżej. Jedynym sposobem na dokładniejsze poznanie Z1 jest ekspedycja. Przekonałem już sympozjum o tym, że nie warto wysyłać tam na próbę kryminalistów, czy skazańców, ponieważ pierwszy kontakt może okazać się najważniejszy.
Globalne Centrum Kosmonautyki zgodnie stwierdziło, że skoro naszym celem jest zbadanie rozwijającej się tam kultury i wiedzy istot rozumnych, nie mogą oni wiedzieć o tym, że przybyliśmy do nich z innej planety.
Dlatego też jako głównodowodzący programem Z1, zgłosiłem się do samodzielnego wystrzelenia w kierunku nowej planety. Wielu moich przełożonych jest przeciwko, ale podjąłem już decyzję. Chcę zasłużyć się dla Wyraju, a samotna ekspedycja na nową planetę i wiedza jaką ,mam nadzieję, zdobędę, zapisze mnie na kartach historii naszej cywilizacji.
Od 6 miesięcy odbywam wzmożone przygotowania. Co prawda grawitacja jest tam bardzo zbliżona do naszej, ale moja kondycja fizyczna musi być w jak najlepszej formie.
Naukowcy z GCK twierdzą, że na Z1 moje reakcje mogą być nieco szybsze niż na Wyraju.
Jednakowoż są to ciągle tylko przypuszczenia. Wyniki sondy wskazywały, że formy życia na Z1 są mniej więcej na poziomie epoki żelaza. Zleciłem, by mój ulubiony toporek z tyronanu został wystylizowany na broń z epoki. Zamierzam również zabrać ze sobą podręczny miotacz  piorunów. Ten mały pistolecik zapewni mi stałe źródło ognia i energii. Nie wiem jak długo pozostanę na Z1, dlatego zamierzam być przygotowany na wszystko.

symbol perunaNadszedł wielki dzień. Dzień odlotu. Nie wiem jak potoczy się moja przygoda, ale wiem jedno – jestem pierwszym Wyrajczykiem, który opuszcza swoją planetę z tak podniosłą i odpowiedzialną misją. Od mojego ostatniego wpisu minęły 3 miesiące. W ciągu tego czasu przygotowywałem się do wyprawy tak dobrze, jak to tylko możliwe. Brak żony i dzieci zawsze był dla mnie rzeczą której się wstydziłem, lecz teraz wiem, że tak miało być. Nie mógłbym zostawić tutaj swoich bliskich w takiej niewiedzy, bo nie oszukujmy się – są bardzo małe szanse na powrót z tej ekspedycji. Ale nie w tym rzecz. Dla mnie najważniejsze jest to, że będę miał styczność z czymś tak obcym, tak nieznanym… A zarazem tak bliskim i tak podobnym. Jedne co wciąż trapi mój zmysł przetrwania to fakt, że nie znam ich języka. Wystarczy, że będę obserwował.
Na czas podróży mam zostać poddany hibernacji. Lot ma trwać około 6 Wyrajskich miesięcy.
Po takim czasie na pewno nieźle zarosnę… Ale z tego co ustaliła sonda, to męskie osobniki rozumnych formy życia na Z1 także posiadają zarost, więc tym bardziej poprawi to moją charakteryzację. Mój skafander przypomina trochę zbroję lamelkową z epoki brązu. Pozwoli mi to (mam nadzieję) na doskonalsze wtopienie się w otaczające mnie środowisko. Muszę być jak najbliżej tych niezwykłych istot tak bardzo podobnych do mnie.

symbol perunaSilniki odpalone. Kłęby kurzu i rozpalone do czerwoności powietrze. Startuję. Przełączam się na wbudowany w skafander dziennik pokładowy. Wszystkie podzespoły sprawne. Łączność z bazą bez zakłóceń. Opuszczam orbitę Wyraju. Niebieska kula życia w ciemnym kosmosie. Mój dom z tej perspektywy wygląda olśniewająco i ogromnie cieszy mnie fakt, że po 6 miesiącach snu bez snów, także ujrzę błękitną planetę pośrodku zimnej próżni. Tylko, że wtedy będzie to miejsce docelowe mojej podróży przez bezkres lodowatej czerni – Z1.


symbol perunaOstatnie minuty przed włączeniem trybu hibernacji. Według obliczeń w tym stanie mam być przez następnych 6 miesięcy. Wchodzę w nadprzestrzeń. Odczuwam lekki niepokój, ale o normalne przy przechodzeniu w zimny sen. Hiberkabina staje się coraz bardziej zimna…
Coraz bardziej zim…
Coraz…
Cor…


symbol perunaMoje powieki ważą chyba tonę. Podniesienie ich graniczy z cudem, ale wkładam w to cały wysiłek i podnoszę je w żółwim tempie. Pierwszą myślą w głowie jest sprawdzenie wszystkich parametrów statku. Otwierając kabinę orientuje się, że włączył się system awaryjny. Ogłuszający pisk alarmu wwierca się w moją obolałą po pół rocznym śnie głowę. Próbuje się kontaktować z Wyrajem. Brak sygnału. Patrzę na datę.
Jak to rok?! Przecież podróż miała trwać pół roku!
Na głównym ekranie wyświetla się migający czerwonym światłem komunikat – Tlenu pozostało na : 6 minut. Proszę opuścić pokład.
W tym momencie kontrolę nad moim zachowaniem przejmują wyuczone czynności. Włącza się zmysł przetrwania. Automatycznie wręcz pakuję wszystkie rzeczy do kapsuły ewakuacyjnej. Toporek, miotacz piorunów, plecak, butelka z dodatkową ilością tlenu.
Zamykam śluzę próżniową i siadam w fotelu kapsuły. Ciemne, klaustrofobiczne pomieszczenie. Naciskam dźwignię aktywującą system ewakuacyjny. Zostaje wystrzelony w ciemną przestrzeń. Panoramiczna szyba ukazuje widok zapierający dech w piersiach. Moim oczom ukazuje się idealnie błękitna kula. Cel mojej podróży.  W pierwszym momencie mam wrażenie, że patrzę na mój ukochany Wyraj. Z1 jest do niego tak podobna. Co mnie tam czeka? Czy w ogóle przeżyję awaryjne lądowanie w kapsule? Staram trzymać nerwy na wodzy, ale czuje jak mój puls przyśpiesza. Adrenalina zaczyna pulsować w moich mięśniach.
Wchodzę w atmosferę. Kapsuła rozgrzewa się do czerwoności. Do jasnej cholerny, nasi naukowcy nie przewidzieli aż takiego tarcia! Coraz mocniejsze turbulencje. Poszczególne fragmenty kapsuły zaczynają odpadać.
                                Jeśli jest to mój ostatni przekaz, to wiedzcie, że dotarłem do Z1. Gdybym przeżył awaryjne lądowanie, to postaram się przetrwać jak najdłużej i zebrać jak najwięcej informacji. Niech Żyje Wielki Wyraj. Chwała i Sława!



ręce bogaJeromiar i Jaropełk biegli ile mieli sił w nogach. Wybiegając z ciemnego boru na okrągłą polanę, młodszy z braci wycieńczony ucieczką upadł, potykając się o wystający z ziemi korzeń potężnego dębu. Jeromiar widząc swojego brata w potrzebie zawrócił, żeby pomóc mu wstać. Wiedział, że ścigające ich zbiry teraz  na pewno zdołają ich dopaść. Wolał jednak zginąć w walce razem ze swym bratem u boku, niż uciec jak tchórz zostawiając swego go na  pastwę bandytów. Dwóch braci stanęło obok siebie z toporami w dłoniach, gotowymi ciąć, siekać i rąbać tak długo, jak to tylko będzie możliwe. Wraz ze zbliżającymi się krzykami uzbrojonej chmary nadciągała burza. Pioruny rozświetliły niebo, a dudniące grzmoty przeszywały powietrze. Deszcz lunął jak z cebra, w tym samym momencie w którym ścigające swoje ofiary zbiry, wkroczyły na polanę. Widząc dwóch młodych mężczyzn stojących przy dębie, cała grupa zaśmiała się szyderczo, uderzając toporami w tarcze i mówiąc w niezrozumiałym dla braci języku, co im teraz zrobią. Nagle wszyscy stanęli jak wryci. Na niebie oprócz piorunów, dostrzegli zbliżającą się w ich kierunku jasną, czerwoną kulę. Nim się spostrzegli, czerwona gwiazda uderzyła w ziemię pomiędzy braćmi, a bandą oprawców. Siła uderzenia i huk powalił ich wszystkich. Kiedy opadł dym, gwiazda otworzyła się i z jej środka wyszedł mężczyzna rosły, o ostrych rysach twarzy, ciemnych, długich włosach i gęstej bujnej brodzie. Ubrany był w lamelkową zbroję. Mężczyzna dochodził do siebie po kolizji, i powoli rozejrzał się w lewo i prawo. Herszt bandytów widząc, że tajemnicza postać stoi mu na drodze do tak długo ściganej zwierzyny, krzynką na swoich 24 wojowników i ruszył zarżnąć przybysza z gwiazd. Ze swoją drużyną czuł się niepokonany.
Gdy tylko ruszyli, przybysz zorientował się co się dzieje. Jeromiar i Jaropełk przygotowali się do szarży w obronie wojownika z niebios, lecz to co zobaczyli, sprawiło, że upuścili swoje topory. Tajemniczy mężczyzna ruszył na całą hordę przeciwników. Bracia nigdy nie widzieli, by ktoś poruszał się tak szybko. Dekapitował jednym cięciem topora watażkę, a całą resztę wojów, dosłownie raził błyskawicami. Wszyscy padli zwęgleni. Wojownik z Gwiazdy odwrócił się do braci, którzy stali jak wryci. Podszedł do nich i spokojnym głosem powiedział: – PER:RUN ———- WYRAJ.


symbol peruna– Przynoszę:pokój, Wyraj – powiedziałem pokazując palcem niebo. Musiałem działać tak, żeby przetrwać. To oni zaatakowali pierwsi, a ja się tylko broniłem. Nie tak miał wyglądać początek mojej misji, ale muszę się dostosować do tej sytuacji. Ci dwaj widzieli właśnie zaawansowaną technologię. Nie jestem w stanie przewidzieć jak to na nich wpłynie, ale chcę im uświadomić, że ich nie skrzywdzę. Tamtych zabiłem tylko dlatego, że mnie zaatakowali. Oni nie muszą się mnie obawiać. Muszę teraz udać się w cień. Mam tu być tylko obserwatorem. Tylko obserwatorem…


ręce bogaWojownik niebios odwrócił się i zaczął iść w stronę lasu. Bracia popatrzyli tylko na siebie i powtarzali w kółko – PERUN, WYRAJ – biegnąc w stronę ich rodzinnego grodu. Gdy opowiedzieli o tym co im się przytrafiło starszyźnie, z początku nikt nie chciał im wierzyć. Bogowie nie schodzą do ludzi i im nie pomagają – prawił żerca. Lecz gdy wioskowa starszyzna udała się pod dąb i zobaczyła jak wiele ludzkich szczątków jest zwęglonych nie mieli już oni wątpliwości z kim mają do czynienia. Zaczęli oni od wtedy czcić boga PERUNA, patrona wojowników, władcę błyskawic i gromów oraz jego święte drzewo – dąb.

Autor: Jeremiasz Krok

Praca na I konkurs opowiadaniowy Słowiański Bestiariusz.

Podobne posty:

24 thoughts on “Perun Z1

  1. Intrygująca opowieść o przygodach kosmicznych.
    O tych co potrafią zostawić swój dom aby poznać to co jest nie poznane. O śmiałkach, którzy przechodzą do historii swoich cywilizacji, a dla innych są niczym bogowie o nadludzkich umiejętnościach. Budzą lęk, a jednocześnie podziw. Nie jednokrotnie nasuwając myśl.. czy gdzieś tam (w kosmosie) na prawdę nie istnieją tacy wojownicy o takich umiejętnościach ? i jak mogło by się skończyć spotkanie naszej cywilizacji z takimi osobnikami ?.

  2. Świetnie się to czytało! Bardzo fajny pomysł i aż się prosi o rozwinięcie i kontynuację. Mam nadzieję, że masz to w planach. ;d

  3. Wciągające i dobrze napisane. Chętnie przeczytałbym o dalszych losach Peruna i o pochodzeniu innych bogów. Czy też byli wyrajczykami czy tylko Perun był prawdziwą żyjącą istotą? A może byli ludźmi którzy mieli dostęp do wyrajskiej technologii dzięki Perunowi?
    Super!
    Kilka słow krytyki:
    1. Ziemska atmosfera składa się głównie z azotu nie z tlenu. Tlenu jest jedynie jedna piąta.
    2. Scena w hiberkabinie: jeśli trzymasz się formy że jest to pisany dziennik to czy uważasz że Perun siedział z ołówkiem i pisał:”Coraz bardziej zim…
    Coraz…
    Cor…”? Chyba nie.
    Cała reszta jak wstęp do bardzo dobrej powieści!

    1. Bardzo mi miło, że opowiadanie się podoba i dobrze się je czyta. Dziękuję również za budujące słowa krytyki 😉 Co do atmosfery to, rzeczywiście przedobrzyłem z tym tlenem.
      A odnośnie drugiej kwestii to Perun podczas startu przełączył się na wbudowany w skafander dziennik pokładowy, który zapisuje jego myśli. Dzięki temu Wyrajczycy w każdym momencie mieli wiedzieć, co się z nim dzieje 😉 Tekst poszedł już mailem, a ja zorientowałem się, że ta kwestia może nie być tak oczywista jak mi się wydaje, bo zdanie ,,Przełączam się na wbudowany w skafander dziennik pokładowy” nie oddaje w pełni jak działa tenże dziennik 😉

  4. Fajne. Kojarzy sie tematycznie z thorgalem i danikenem, zbroja lamelkowa troszke razi, ale ogolnie ok. Dodal bym jakas wade peruna,zeby nie byl taki czysty,bo to nudzi. Byl skazancem,a

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *